Z całą pewnością można powiedzieć, że ten późno październikowy spacer po Dreznie odbywał się w dynamiczni zmieniającej się pogodzie. Dojechaliśmy prawie pod Polską granicę, by....przebiec maraton. Mój 7, męża 21 . Ja tym razem w nieco oszukanej formie sztafety ;) ale i na takie biegi warto się załapywać. Dla atmosfery, dla solidarności z grupą, dla pretekstu, by pojechać 750 km na weekend. W Dreznie byliśmy jakieś 13 lat temu. Latem. Tym razem niespiesznie delektowaliśmy się nim w jesiennej odsłonie. Niewątpliwie piękne, niewątpliwie warte renomy. I tak, wiem, że starówka taka jak i warszawska- całkowiecie odbudowana z gruzów. Rzeźnia numer 5. To było tutaj.


:-) no i w końcu miejsce gdzie i my byliśmy w sierpniu.fakt ładnie, fakt cudne zabytki ale..lepiej czuliśmy się w Czechach
OdpowiedzUsuńCzemu ?
UsuńTen region - Szwajcaria saksońska jest super , kiedyś się wybierzemy na szlaki
Wizualnie tak.zabytkowo tak.kultura osobista spotkanych ludzi tak, ale..bardziej odpowiadają nam Czesi
OdpowiedzUsuńI z Pragi i z Drezna mam dobre odczucia .
UsuńDzięki Tobie zwiedzę cały świat!:))
OdpowiedzUsuńWspaniałe miasto! I super portki miałaś do zwiedzania!
Gratulacje i podziw za maraton. Ja to cieńka w biegach jestem;)
Podróże są cudowną częścią życia .
UsuńByle mieć więcej czasu ;)