2025

To był bardzo intensywny rok. Przyniósł wiele nowego. Wiele zmian, wiele wyzwań i wiele inspirujących podróży. Był cudowny od pierwszego dnia :) fajerwerki na środku Oceanu Atlantyckiego, trekkingi wśród wygasłych wulkanów, kąpiele w wulkaniczych calderach i oceanie, feria zieleni na Sao Miquel ....marzenia trzeba przekłuwać na podróżnicze cele i czerpać do woli. Taka była nasza pierwsza podróż w 2025. Sao Miquel nas urzekło, ale w Archipelagu Azorów pozostało jeszcze 8 wysp do okrycia :) dobry powód by tam wrócić pewnego dnia
Narciarsko luty też był udany. Włochy stały się moją ukochaną destynacją narciarską, a i ostatecznie po latach odczarowałam ten kierunek i dość regularnie bywamy. Ale wracając na Sellarondę - to od czasu złamania nogi w 2020 roku po raz pierwszy narty były całkowicie bezbolesne. Nie bolał złamany piszczel, nie bolały przeciązone blachami kolana, a regularne treningi siłowe powodowały że i mięsnie nie bolały, mimo intensywnej pracy. A wyjątkowo zimny luty, jak na Włochy, powodował, że warunki były idealne. Czyste białe szaleństwo!
Już w ubiegłym roku zauważyłam dziwny trend na powroty. Wracam do miejsc, miast w których już byłam. Tak było z Pragą. Wróciłam do niej po ponad 20 latach. Pewnie się zmieniła, ale pozostała nadal urzekająca.
bo Paryż, to jak Kraków miasto do którego zawsze się wraca. Z przyjemnością wraca.
Jak mała jest Europa, skoro zaczynamy kręcić się w kółko. Amsterdam? A tak, możemy wpaść na weekend w końcu dawno nie byliśmy....Zresztą Holandia to zawsze dobry pomysł, zawsze nas uszczęśliwia. Nawet jak wpadamy tylko na dwa dni.
A potem to już była podróż życia, kierunek tak egzotyczny, że trudno było kupić przewodniki ;) a nawet moi ulubieni blogerzy tam nie dotarli. A więc CHINY !!! Nasza wielka chińska przygoda !!! Podróż niezwykła, oszałamiająca wszystkie zmysły. Kolory, zapachy, dźwięki, wszystko to chłonęłam zachłannie i do syta. I wiem, że do Chin trzeba wrócić...
Weekendowo zaliczyliśmy też jesienią Drezno.
A mój brak zgody na koniec lata powetowałam sobie w Afryce Północnej by połączyć potrzebę słońca, morza i historii. Wszak zabytki datują się na Cesarstwo Rzymskie ;) i to wszystko w listopadzie.
Potem dopiero dotarła do mnie refleksja, że w tym roku byliśmy na 3 kontynentach. A moja starsza córka nawet na 4 , bo w styczniu jeszcze była w Kanadzie kończąc swoją półroczną wymianę szkolną. Do Siego ! Oby 2026 był równie pasjonujący , bo pomysłów na podróże mi nie brakuje

Komentarze

  1. Fajny rok.a na 2026 typuje Kilimandżaro, może trekking po Nepalu i hmm..karaiby na katamaranach?bo tam Was nie było.a-i może rysy albo orla bo tam też Ciebie nie zagnalo.no i coś w stylu biegu rzeźnika o polskich gorach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłeś ! Na ten rok zaplanowane jest Kilimandżaro . Przygotowania w toku ;)

      Usuń
  2. :-) a Nepal?trekking do EBC?albo Elbrus?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod Elbrusem już byłam .
      Nepal ? Może kiedyś . Dopiero się rozkręcamy ;)

      Usuń
    2. No to daje wyzwanie wielki szlak himalajski,ewentualnie jakiś 6 tysiecznik i może patriotycznie Góra Kościuszki-chociaż do Australii nawet obietnicą wyjścia polskiz UE:-)

      Usuń
    3. O co chodzi z Australią ?
      Ja podróżuje z paszportem luksemburskim , Polski stracił ważność ;)

      Usuń
    4. Pająki, dużo pająków, baredzo duużo pajonkuf. Koniami mnie tam nie zaciągniesz ;-|)

      Usuń
    5. Oj tam , szczęśliwy dom gdzie pająki są

      Usuń
    6. A jeszcze szczęśliwszy jest gdzie na pająki czeka kapeć,traper, miotła albo cokolwiek innego do szybkiego ukatrupienia tych potworów. Dobra-kosarze niech sobie żyją,resztę ukatrupic

      Usuń
  3. Eech i coś tam wygrzebane z archiwum,jakieś nowe fotki na miarę realiów też wrzucilem

    OdpowiedzUsuń
  4. No...Te Chiny, to przebiły wszystko!!!
    Jaki piękny jest ten świat....Tyle do zobaczenia...
    Dzięki za te wycieczki Aniu!
    Jak najwięcej podróży w Nowym Roku!!!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz