Chaleroi

Pomysł na wyjazd wziął się z potrzeby znalezienia na wiosne jakiegoś maratonu. Gdzieś blisko, a gdzie jeszcze nie byliśmy. Ten w Chaleroi wydawał się idealny. W dobrym terminie. Nic więcej nie sprawdzaliśmy, wszak miasteczka w Belgi są urokliwe. Ale kiedy zbliżał sie bieg, sprawdziłam co można tam ciekawego zobaczyć i .....pierwszy blog na jaki trafiłam opisuje Chaleroi jako....najbrzydsze miasto w Belgi. Poprzemysłowe, zapuszczone, nieciekawe. Znajomi Belgowie przecierali oczy ze zdumienia - gdzie ten maraton ? W Chaleroi ? Po co tam jechać ! Wszak to najbrzydsze miasto w Europie. Hmmmm...... nie zgodzę się, oni nigdy nie byli w Świętochłowicach ani Rudzie Śląskiej, nie wiedzą jak brzydkie miasto może być. A niektóre ulice Chaleroi jako żywo wycięte ze Śląska i nawet rodzinie wysłałam kilka kadrów pytając gdzie to i usłyszałam a to Siemianowice, na Kapicy ;) Więc poprzemysłowe miasta wyglądają podobnie. Kiedyś bogate, mieszczańskie, ceglane kamienice, potem lata 60 z industrialną modą na paskudne kolosy stawiane wszędzie, potem przemysł upada, a wraz z nim miasto. I takie jest Chaleroi.

Komentarze

  1. Medale zdobyte! Gratulacje dla Was😊
    Co do miasteczka, to nawet w brzydocie można znależć jakiś urok.
    I własnie tak jest tutaj! 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No biegało mi się jak po hucie ;)
      Czyli w rodzinnych stronach ;)

      Usuń

Prześlij komentarz