Kilimandżaro - Barafu Camp 4750 m npm

Dziś ruszamy z Karanga Camp, położonego na wysokości około 4035 m n.p.m., do Barafu Camp – ostatniego obozu przed atakiem szczytowym. Dystans nie jest już duży, ale wysokość coraz bardziej daje o sobie znać. Krajobraz staje się surowy – roślinność praktycznie znika, zostają skały, piargi i wysokogórska pustka. Kilimandżaro pokazuje nam kolejne oblicze. Po drodze towarzyszy nam widok na Mawenzi – 5149 m n.p.m., drugi co do wysokości szczyt Kilimandżaro. Jego poszarpana, skalista sylwetka mocno kontrastuje z masywnym, szerokim Kibo, na którego szczyt zmierzamy. Przy dobrej widoczności trudno oderwać od niego wzrok. Ale dzisiejszy dzień nie kończy się na dotarciu do Barafu. Zgodnie z zasadą aklimatyzacji idziemy jeszcze wyżej, żeby później spać niżej. Kierujemy się w stronę szczytu, mijamy Kosovo Camp i wychodzimy jeszcze powyżej, aż na wysokość około 5000 m n.p.m. To już naprawdę wysoko. Tempo jest bardzo wolne, a każdy krok wymaga wysiłku. Obserwujemy reakcję organizmu i dajemy mu kolejny bodziec wysokościowy przed nocnym wejściem na Uhuru Peak. Na wysokości około 5000 metrów zawracamy i schodzimy do Barafu Camp – 4673 m n.p.m. Teraz najważniejsze jest odpocząć i zachować siły. Mamy kilka godzin na jedzenie, picie i przygotowanie wszystkiego na nocne wyjście. Ubrania są przygotowane, plecak spakowany, czołówka sprawdzona. W obozie wszyscy wiedzą, co wydarzy się za kilka godzin. Około północy ruszamy na szczyt. Przed nami ponad 1200 metrów podejścia, noc, mróz, wysokość i najtrudniejszy etap całego trekkingu. Barafu – 4673 m. Uhuru Peak – 5895 m. Czas na noc szczytową.

Komentarze

  1. Dolne zdjęcia szczytu.cudo.podobnie jak góry za chmurami.kilka godzin odpoczynku przed podejściem.?jedno wyjście na 5000 i zejście 4700 i od razu atak szczytowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak , kładziesz się spać około 19h i rozpoczynasz atak szczytowy o 24h
      , z 5/6 dzień trekkingu i to była to opcja dłuższa .
      Inna droga to pominięcie Karango Camp i atak szczytowy z 4/5 noc . Bez dodatkowego wyjścia na 4200 czy 5000 m .

      I tak te “wycieczki “ są mocno po bandzie jak chodzi o aklimatyzację.

      Usuń
    2. Takze zajrzyj jutro , czy udało nam się zdobyć szczyt

      Usuń
  2. No wlasnie ciut czytałem książek i takie tempo z takim podejściem do kwestii aklimatyzacji.. ciut dziwne I za szybkie dla mnie.jalnyscie weszli na 5 km, pobyć kilka godzin i zejść co najmniej na noc idzie na max 3.500

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm czytając książki o Himalajach , choć jeszcze wyżej to też nie jest tak jak piszesz , bo każdy kolejny dzień na dużych wysokościach osłabia organizm . Trudno jeść i jeszcze trudniej spać . Więc to taki kompromis .
      Skoro odstetek wejść drogą Lemosho to 80 % przy 7 dniowym wariancie i 90 % przy 8 dniowym ….
      To w górach wysokich to bardzo dobra skuteczność .

      Usuń

Prześlij komentarz