Dzień drugi zaczynamy od porannego ogarniania obozu i pierwszej kontroli medycznej. Sprawdzamy, jak organizm radzi sobie z wysokością, i ruszamy w drogę. Przed nami najdłuższy odcinek całego trekkingu – 17 kilometrów.
Początkowo wędrujemy przez las deszczowy – mglisty, wilgotny, pełen zapachu mokrej ziemi. Z czasem las zaczyna ustępować miejsca strefie kosodrzewiny i wrzosowisk. Docieramy do Shira Camp I, gdzie podczas lunchu dopada nas gwałtowna ulewa. Przeczekujemy ją i ruszamy dalej.
Kolejny odcinek jest już mniej stromy i prowadzi nas w stronę Shira Camp II. Kilimandżaro wciąż pozostaje ukryte za chmurami. Jakby Bóg Gór zazdrośnie strzegł swojego szczytu i nie chciał jeszcze pozwolić nam go zobaczyć.
Cały czas pozostajemy pod chmurami, ale wędrujemy już w słońcu, obserwując niezwykłą grę światła i chmur nad szczytem. Z każdym kilometrem zmienia się również krajobraz. Jest coraz mniej kosodrzewiny i wrzosowisk, a coraz więcej surowej, niemal pustynnej przestrzeni. Coraz wyraźniej przypominamy sobie, czym właściwie jest Kilimandżaro – ogromnym, wulkanicznym masywem wyrastającym ponad Afrykę.
Towarzyszą nam kruki białoszyje – charakterystyczni mieszkańcy tych wysokości, których będziemy spotykać właściwie aż do samego szczytu.
W końcu docieramy na płaskowyż Shira. Wieczorem nagrodą jest piękny zachód słońca, który na chwilę wynagradza nam wszystkie trudy dnia.
A potem wracamy do naszej codziennej, obozowej rutyny. Kąpiel w chusteczkach dla niemowląt, czyszczenie nosa solą fizjologiczną, przepakowanie rzeczy, przygotowanie namiotu, kolacja i sen.
Choć z tym snem nie było tak łatwo.
Noc była trudna – wiatr mocno szarpał namiotem, a gdzieś w tle pozostawała niepewność, co przyniesie pogoda. Czy kolejna ulewa? Czy może wreszcie poprawa?
Na wysokości każdy kolejny dzień zaczyna się od nowa.













A gdzie dziewczyny?chciałem pochwalić zdjęcia we mgle ale jednak..płaskowyż piekniejszy.a jakieś miejscowe ciekawe zwierzeta spotkaliście?
OdpowiedzUsuńW lesie deszczowym były małpy , jak się przyjrzysz zdjęciom to znajdziesz …. Wyżej tylko kruki białoszyje.
UsuńDziewczyny - cóż …. Wymarzyłam na moją 50 i kiedy one będą mieć 18 i 16 lat ( 10 lat temu ) ale jedna artystka nie ma formy fizycznej , a na Kili nie można wstać od biurka i wejść , a druga choć sportowa to nie wyobrażała sobie w tym kurzu i namiocie tydzień bez mycia … a poza tym to woli miasta i to duże ….
UsuńWięc nie ciągnęliśmy na siłę , zwłaszcza że wyprawa w pyte droga i. Że mnie ściągnęło to stres o nie o ich jedzenie na górze i chorobę wysokościową