Zanzibar, choć odległy i egzotyczny, wydaje się dziś jednym z głównych wakacyjnych kierunków Polaków. Nawet Masajowie rozmawiają po polsku, a znalezienie lokalnego przewodnika nie wymaga już znajomości języków obcych. Oferta jest krojona na miarę, a język polski słychać niemal wszędzie.
Paje, miejscowość, w której znajdował się nasz, jakże idealny, hotel, słynie z pięknej plaży – z piaskiem o konsystencji mąki ziemniaczanej – oraz bujnej, tropikalnej roślinności. Dla nas był prawdziwym rajem i idealnym miejscem na tych kilka dni błogiego relaksu.
Ale świat poza hotelem… sam oceń.
Dlatego na spacery wybieraliśmy plażę i wschody słońca. Zimą pogoda potrafi być dynamiczna, a zmieniające się chmury tworzą spektakle, których nie da się wyreżyserować. I chyba właśnie te poranki, z pustą plażą, oceanem i niebem zmieniającym się z minuty na minutę, były jednym z najpiękniejszych obrazów naszego Zanzibaru.
Komentarze
Prześlij komentarz