Ten trekking, choć zrobiony w przysłowiowym „dzień po dniu”, wcale nie ginie w cieniu Caminito del Rey.
Tu nie ma tłumu i metalowych kładek przyklejonych do skał. Jest cisza. Przestrzeń. I coś pierwotnego, co czai się między kamieniami.
El Torcal de Antequera to krajobraz jak z innej planety — wapienne formacje wyrzeźbione przez wiatr i czas układają się w fantazyjne, niemal księżycowe struktury. Idąc tymi ścieżkami, masz wrażenie, że zaraz zza skały wyłoni się coś nie z tego świata.
Szlak potrafi zmęczyć — to nie jest spacer „dla każdego”. Tu pracują łydki, oddech przyspiesza, a słońce nie odpuszcza. Ale właśnie dlatego smak widoków jest intensywniejszy. Surowszy. Magiczny. Takie miejsca zapadają w pamięć. Ja nie potrafię wskazać który z szlaków bardziej mnie urzekł. Oba. I tyle.

Szczerze? Pierwsze skojarzenie zanim zacząlem czytać-western.I to fajny, brakuje tylko Indian, pum i grizlly. Drugie-fajne widoki i jak widzę miejscami po zdjęciu-dla szczupłych, trzeci pozytyw-tylko Wy na zdjęciach żadnych ludzi w tle, no dobra i trochę regionalizmu-czyli skałki niektóre przypominające mi Dolny ślaśk.ps.selfie Pani Anny-cudne.
OdpowiedzUsuńHmmmm …. No kolor skał do westernu się nie zgadza …. Tam widzę takie terakota ;)
UsuńMam nadzieję wrócić w takie miejsca do Hiszpanii .
Na krótkiej pętli 1,5 km więcej ludzi , też mijaliśmy parę staruszków takich 80 plus, i pomyślałam … ja w przyszłości
Rzeczywiście masa kamieni!
OdpowiedzUsuńNiezwykłe miejsce...Jak z innego świata!
Dzięki za wycieczkę😊
Taki jest opis miejsca - księżycowe widoki ;)
Usuń