Oslo nie uderza spektakularnością. Nie ma w nim tej natychmiastowej „pocztówkowości”, z której znana jest Norwegia. Nie ma tu wąskich uliczk, skrytych zaułków, w których można zabłądzić...Zamiast tego jest coś bardziej subtelnego - harmonia dobrze zaprojektowanego do życia miasta, w którym jest miejsce na zieleń, w którym fiord jest częścią life stylu i gdzie tak łatwo zrozumieć filozofię hygge. Jest też dość kompaktowe. Na spacer na jeden dzień zanim wyruszy się odkrywać prawdziwą Norwegię. i w maju pięknie pachnie bzem
Część starówkowa-ok, rzeźba nurka też, ale widzę niestety sporo betonozy? Jaka to filozofia i podejście do życia? bo nie kojarzę tego nurtu/trendu.
OdpowiedzUsuńO widzisz , może na zdjęciach bo sporo z dachu opery , i od strony chodnika , miasto było bardzo bardzo zielone , ale nowoczesne….
Usuń|Oslo widze pierwszy raz bo nawet na gogle map nie wchodziłem ale po pierwszych fotkach takie wrażenie-beton, dobra lotnisko ale jakiś kwietnik, nadbrzeże-to samo...
OdpowiedzUsuńNie fotografowałam parków ;) bo drzewa wszędzie takie same .
UsuńMusisz uwierzyć na słowo , sporo zieleni i te betonowe obszary to okolice dworca i portu w jednym . Z operą i ta faktycznie urodà nie grzeszy