Schwebsange

Mamy w Luksemburgu taki mały jesienny rytuał. Kiedy winogrona zaczynają dojrzewać, a winnice robią się coraz bardziej kolorowe ruszamy na któryś z luksemburskich szlaków winnych. Nie trzeba wielkiej wyprawy – czasem wystarczy niedzielne przedpołudnie i kilka kilometrów. Tym razem jednak lato zrobiło swoje. Było wyjątkowo gorąco i winobranie przyszło wcześniej. Po winogronach na wielu krzewach nie został już właściwie ślad. Za to weekend był tak ciepły, że aż szkoda było siedzieć w domu. A ponieważ przyjechali teściowie, pojawił się całkiem dobry pretekst, żeby zamiast kolejnej kawy przy stole wybrać się na spacer w winne okolicznosci przyrody

Komentarze